Rozmowa o fundacji rodzinnej zwykle zaczyna się od podatków, a kończy na pytaniu, którego nikt nie zadał na początku: z czego właściwie będzie ubezpieczony ktoś, kto żyje wyłącznie z wypłat z fundacji. Obie sprawy są ze sobą powiązane ściślej, niż wynikałoby to z układu przepisów, bo mechanizm, który daje fundacji przewagę podatkową, jednocześnie odcina beneficjenta od systemu ubezpieczeń społecznych. Świadczenie z fundacji nie jest ani wynagrodzeniem, ani dochodem z działalności, więc nie tworzy tytułu do ZUS. Brzmi jak oszczędność, dopóki ktoś nie potrzebuje zwolnienia lekarskiego albo nie zauważy, że przez dziesięć lat nie odłożył złotówki na emeryturę. Poniżej rozkładam na części zarówno arytmetykę podatkową, jak i te konsekwencje ubezpieczeniowe, o których zwykle dowiadujemy się poniewczasie.
Dlaczego fundacja rodzinna nie generuje składek ZUS?
Odpowiedź jest zaskakująco prozaiczna: bo nikt tego nie zapisał. Ustawa o fundacji rodzinnej z 26 stycznia 2023 r. wprowadziła nową instytucję do prawa cywilnego i podatkowego, ale nie ruszyła ani ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, ani ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Katalog tytułów do ubezpieczeń jest zamknięty. Skoro nie dopisano do niego pozycji „beneficjent fundacji rodzinnej”, to taki tytuł po prostu nie istnieje.
Warto rozumieć, co z tego wynika w praktyce. Beneficjent, który dostaje z fundacji 20 000 zł miesięcznie, jest z punktu widzenia ZUS osobą nieubezpieczoną, dokładnie tak samo jak ktoś bez żadnego dochodu. Nie płaci składki emerytalnej, więc nie rośnie mu kapitał na koncie w ZUS. Nie płaci składki chorobowej, więc nie ma prawa do zasiłku, gdy zachoruje. Nie płaci składki zdrowotnej, więc nie ma prawa do leczenia w ramach NFZ, chyba że ma inny tytuł albo ktoś go zgłosi jako członka rodziny.
Jest w tym pewna asymetria, która bywa źródłem nieporozumień. Fundacja rodzinna jako podmiot zatrudniający ma pełen zestaw obowiązków płatnika. Jeśli zatrudni księgową na etacie, płaci za nią wszystkie składki jak każdy pracodawca. Jeśli zawrze umowę zlecenia z zarządcą nieruchomości, oskładkowuje ją standardowo. Neutralność składkowa dotyczy wyłącznie relacji fundacja-beneficjent, czyli samego świadczenia realizowanego zgodnie ze statutem. Wszystko, co wygląda na pracę lub usługę, wraca na normalne tory.
Podobnie wygląda sprawa z zarządem. Powołanie do organu fundacji to stosunek organizacyjny, nie umowa. ZUS konsekwentnie stwierdzał w interpretacjach dotyczących fundacji i spółek, że samo powołanie nie rodzi obowiązku ubezpieczeń społecznych, dopóki nie towarzyszy mu umowa o pracę, kontrakt menedżerski albo zlecenie. To stanowisko przenosi się wprost na fundacje rodzinne. Członek zarządu wynagradzany na podstawie uchwały nie płaci składki emerytalnej ani rentowej. Ze składką zdrowotną sprawa wygląda inaczej, o czym za chwilę.
Ile realnie kosztuje wypłata świadczenia beneficjentowi?
Tu zaczyna się arytmetyka, która wygląda korzystnie, ale bywa źle liczona. Podstawowa zasada: dopóki majątek pracuje wewnątrz fundacji, podatku dochodowego nie ma. Fundacja rodzinna jest podmiotowo zwolniona z CIT w zakresie działalności mieszczącej się w katalogu z art. 5 ustawy. Dywidendy ze spółek, odsetki, zyski ze zbycia udziałów, przychody z najmu posiadanego majątku: wszystko to kumuluje się bez bieżącego opodatkowania. Podatek pojawia się dopiero przy wypłacie.
Stawka wynosi 15% i płaci ją fundacja, a nie beneficjent. To jest miejsce, w którym najczęściej myli się kierunek przepływu. Jeśli statut przewiduje wypłatę 100 000 zł, fundacja musi wygenerować 115 000 zł: sto tysięcy dla beneficjenta i piętnaście tysięcy do urzędu skarbowego. Podatek liczy się od wartości świadczenia, a nie potrąca z niej, i nie ma możliwości pomniejszenia podstawy o koszty. Termin zapłaty to co do zasady 20. dzień miesiąca następującego po miesiącu wypłaty.
Ta konstrukcja ma sens, gdy patrzy się na nią w horyzoncie kilku lat. Osoba fizyczna, która co roku realizuje zysk z inwestycji i płaci 19% podatku Belki, w kolejnym roku reinwestuje mniejszą bazę. Fundacja reinwestuje całość. Przy stopie zwrotu rzędu 10% rocznie różnica po dekadzie wynosi kilkanaście procent zgromadzonego kapitału, a to nawet po uwzględnieniu 15% CIT zapłaconego na wyjściu. Efekt ten działa jednak wyłącznie przy akumulacji. Jeśli ktoś zakłada fundację, żeby co miesiąc wyciągać z niej wszystko, co wpłynęło, mechanizm odroczenia nie ma na czym pracować i zostaje sam koszt obsługi.
Osobno trzeba wspomnieć o wniesieniu majątku. Przekazanie fundacji nieruchomości, udziałów czy gotówki przez fundatora jest neutralne: nie ma podatku dochodowego, nie ma PCC. Fundusz założycielski musi wynosić minimum 100 000 zł. Ta neutralność na wejściu jest jednym z powodów, dla których fundacja bywa wykorzystywana do restrukturyzacji majątku, a nie tylko do sukcesji.
Kiedy beneficjent zapłaci PIT mimo pokrewieństwa?
Przekonanie, że rodzina fundatora zawsze dostaje świadczenia bez podatku, jest uproszczeniem, które przy kilku fundatorach potrafi zaboleć. Zwolnienie z art. 21 ust. 1 pkt 157 ustawy o PIT dotyczy osób z tzw. grupy zero wobec fundatora: małżonka, zstępnych, wstępnych, rodzeństwa, pasierbów, ojczyma i macochy, a także samego fundatora. Osoby z I i II grupy podatkowej płacą 10%. Pozostali 15%.
Problem pojawia się wtedy, gdy fundatorów jest więcej niż jeden. Zwolnienie nie działa wtedy na całe świadczenie, tylko na tę jego część, która odpowiada proporcji mienia przypisanej fundatorowi, wobec którego beneficjent spełnia warunki pokrewieństwa. Proporcja wynika ze spisu mienia i liczy się według stanu na dzień uzyskania przychodu, a nie na dzień założenia fundacji. Każde kolejne wniesienie majątku ją zmienia.
Przykład: fundację zakładają dwaj wspólnicy, a spis mienia przypisuje 70% majątku pierwszemu z nich i 30% drugiemu. Syn pierwszego fundatora otrzymuje 100 000 zł. Zwolnione z PIT jest 70 000 zł. Pozostałe 30 000 zł trzeba zakwalifikować osobno, w relacji do drugiego fundatora, i jeśli nie ma między nimi pokrewieństwa uprawniającego do niższej stawki, ta część będzie opodatkowana 15%. Niezależnie od tego fundacja płaci swoje 15% CIT od całej stuzłotowej setki.
| Kto otrzymuje świadczenie | CIT po stronie fundacji | PIT po stronie beneficjenta | Efektywne obciążenie wypłaty 100 000 zł |
|---|---|---|---|
| Fundator i grupa zero (małżonek, dzieci, rodzice, rodzeństwo) | 15% | 0% | 15 000 zł |
| I i II grupa podatkowa (m.in. zięć, synowa, teściowie, ciotka, siostrzeniec) | 15% | 10% | 25 000 zł |
| Osoba niespokrewniona, przyjaciel rodziny, były wspólnik | 15% | 15% | 30 000 zł |
| Organizacja pożytku publicznego jako beneficjent | 15% | nie dotyczy | 15 000 zł |
Tabela pokazuje coś, co warto przemyśleć przed redagowaniem statutu: różnica między wypłatą dla dziecka a wypłatą dla synowej to dwa razy wyższy koszt podatkowy. Przy planowaniu świadczeń dla dalszej rodziny często korzystniejsze jest przekazanie środków dziecku fundatora, a nie jego małżonkowi, o ile cel gospodarczy na to pozwala.
Co się dzieje z ubezpieczeniem zdrowotnym beneficjenta?
To najbardziej niedoceniana konsekwencja całej konstrukcji. Osoba, która zrezygnowała z działalności gospodarczej, przekazała udziały do fundacji i utrzymuje się z wypłat, traci tytuł do ubezpieczenia zdrowotnego z dniem wyrejestrowania poprzedniej aktywności. Prawo do świadczeń NFZ wygasa po 30 dniach od ustania tytułu. Potem status w systemie eWUŚ zmienia się na negatywny.
W praktyce ludzie dowiadują się o tym w rejestracji u lekarza albo, co gorsza, dopiero po hospitalizacji, gdy szpital występuje o zwrot kosztów. Sam fakt posiadania majątku nie leczy. NFZ nie sprawdza zamożności, tylko obecność tytułu w rejestrze.
Sposobów na zamknięcie tej luki jest kilka i różnią się kosztem oraz tym, co dają poza samym dostępem do lekarza.
| Rozwiązanie | Koszt miesięczny (2026) | Składki społeczne | Zasiłek chorobowy | Uwagi |
|---|---|---|---|---|
| Zgłoszenie jako członek rodziny przez małżonka lub rodzica | 0 zł | brak | nie | Tylko gdy nie ma się własnego tytułu; dzieci do 26. roku życia, małżonek bez tytułu |
| Wynagrodzenie z tytułu powołania do zarządu fundacji | 9% wynagrodzenia | brak | nie | Wymaga uchwały i realnego pełnienia funkcji |
| Dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne w NFZ | ok. 801 zł (9% od przeciętnego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału) | brak | nie | Umowa z NFZ, możliwa opłata dodatkowa przy długiej przerwie |
| Umowa o pracę w fundacji lub w spółce zależnej | pełne składki od wynagrodzenia | tak | tak | Jedyny wariant budujący staż i kapitał emerytalny |
| Kontynuowanie własnej działalności obok fundacji | od 432,54 zł zdrowotnej plus społeczne | tak | dobrowolnie | Sens, gdy działalność ma realną treść |
Kwoty składki zdrowotnej dla dobrowolnego ubezpieczenia zmieniają się co kwartał, bo podstawą jest przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw. Podana wartość to rząd wielkości obowiązujący w 2026 roku i przed podpisaniem umowy trzeba sprawdzić aktualną stawkę w oddziale NFZ.
Osobna kwestia to emerytura. Beneficjent bez tytułu nie gromadzi składek emerytalnych, a więc nie wypracowuje stażu ubezpieczeniowego. Dla osoby pięćdziesięcioletniej z trzydziestoletnim stażem to detal. Dla trzydziestolatka, który przez dwadzieścia lat będzie żył ze świadczeń, to różnica między emeryturą a jej brakiem, łącznie z utratą prawa do emerytury minimalnej, która wymaga 20 lat okresów składkowych dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn. Fundacja może oczywiście wypłacać świadczenia dożywotnio, ale zakłada to, że majątek przetrwa i że statut nie zostanie zmieniony na niekorzyść danej osoby.
Czy wynagrodzenie członka zarządu rozwiązuje problem?
Częściowo tak i jest to najczęściej stosowane rozwiązanie, ale ma haczyki. Zgodnie z art. 66 ust. 1 pkt 35a ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu podlegają osoby powołane do pełnienia funkcji na mocy aktu powołania, jeżeli z tego tytułu pobierają wynagrodzenie podlegające opodatkowaniu. Podstawą wymiaru składki jest kwota tego wynagrodzenia, a stawka wynosi 9%. Płatnikiem jest fundacja.
Mechanizm jest prosty: uchwała właściwego organu ustala wynagrodzenie dla członka zarządu, fundacja zgłasza go do ubezpieczenia zdrowotnego i odprowadza składkę. Przy wynagrodzeniu 3 000 zł miesięcznie składka wynosi 270 zł, czyli znacznie mniej niż dobrowolne ubezpieczenie w NFZ. Dodatkowo wynagrodzenie z powołania nie podlega składkom emerytalnym, rentowym ani chorobowym, więc jest to relatywnie tani sposób na uzyskanie statusu ubezpieczonego.
Są trzy rzeczy, które trzeba przy tym sprawdzić. Pierwsza: funkcja musi być realnie pełniona. Uchwała powołująca kogoś do zarządu wyłącznie po to, żeby uzyskał ubezpieczenie, przy braku jakiejkolwiek aktywności, jest konstrukcją podatną na zakwestionowanie. Druga: jeśli członek zarządu jest jednocześnie beneficjentem, trzeba uważać na kwalifikację wypłaty. Wynagrodzenie za samo pełnienie funkcji na podstawie powołania jest bezpieczne, natomiast wynagrodzenie za usługi zarządcze czy doradcze świadczone fundacji przez beneficjenta wpada w kategorię ukrytych zysków i zostaje objęte 15% CIT. Trzecia: obowiązek ubezpieczenia nie powstaje, jeśli roczne wynagrodzenie z tytułu powołania nie przekracza 6 000 zł, czyli przy symbolicznych kwotach efekt nie wystąpi.
Praktyczna obserwacja z dokumentacji fundacji, które funkcjonują od kilku lat: najczęstszym błędem nie jest sama konstrukcja, tylko brak spójności między statutem, uchwałą i rzeczywistością. Statut mówi o zarządzie nieodpłatnym, uchwała przyznaje wynagrodzenie, a protokoły posiedzeń nie istnieją. Przy kontroli taki zestaw dokumentów broni się słabo.
Czy przeniesienie udziałów do fundacji zdejmuje obowiązek ZUS przedsiębiorcy?
To pytanie zadają głównie właściciele jednoosobowych spółek z o.o., którzy płacą pełny ZUS z tytułu bycia jedynym wspólnikiem. Zgodnie z art. 8 ust. 6 pkt 4 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych taka osoba jest traktowana jak prowadząca pozarolniczą działalność, ze wszystkimi tego konsekwencjami, i to nawet wtedy, gdy spółka nie prowadzi żadnej aktywności. Trybunał Konstytucyjny potwierdził zgodność tego rozwiązania z konstytucją w wyroku z 25 września 2014 r. (SK 4/12).
Jeśli wszystkie udziały trafią do fundacji rodzinnej, osoba fizyczna przestaje być wspólnikiem, a tym samym znika podstawa do obowiązkowych ubezpieczeń. Fundacja jako osoba prawna nie podlega ZUS. Efekt jest realny, ale trzeba go rozumieć w szerszym kontekście.
Po pierwsze, jeśli przy okazji ktoś zostaje bez jakiegokolwiek tytułu, wracamy do problemu z poprzednich sekcji: brak ubezpieczenia zdrowotnego i zatrzymanie stażu emerytalnego. Oszczędność na składkach jest wtedy pozorna, bo trzeba coś w to miejsce wstawić.
Po drugie, transfer udziałów do fundacji to decyzja właścicielska o dużym ciężarze. Majątek przestaje być własnością osoby fizycznej. Nie podlega dziedziczeniu na zasadach ogólnych, nie można go swobodnie wycofać, a zasady dysponowania nim wyznacza statut, którego zmiana bywa trudna. Robienie tego wyłącznie dla uniknięcia składek rzędu dwóch tysięcy złotych miesięcznie jest nieproporcjonalne do skutków.
Przy okazji warto rozwiać jedno nieporozumienie dotyczące struktur pośrednich. Przez lata ZUS kwestionował spółki, w których jeden wspólnik ma 99% udziałów, a drugi 1%, uznając tego pierwszego za „niemal jedynego wspólnika” i obejmując go ubezpieczeniem. Sąd Najwyższy w uchwale o sygnaturze III UZP 8/23 stwierdził jednak, że wspólnik dwuosobowej spółki z o.o. posiadający 99% udziałów nie podlega ubezpieczeniom społecznym z tego tytułu. To istotna zmiana w praktyce, choć nie oznacza, że każda struktura z wspólnikiem symbolicznym jest bezpieczna, gdy ma cechy pozorności.
Gdzie 15% zamienia się w kosztowny problem?
Ukryte zyski to najostrzejszy element całej konstrukcji i jednocześnie najczęstsze źródło sporów z fiskusem w 2026 roku. Art. 24q ustawy o CIT obejmuje 15% podatkiem nie tylko świadczenia wypłacane zgodnie ze statutem, ale też korzyści przekazywane beneficjentom, fundatorom i podmiotom powiązanym w innej formie.
Katalog obejmuje między innymi odsetki i prowizje od pożyczek udzielonych fundacji przez fundatora lub beneficjenta, darowizny na rzecz podmiotów powiązanych, wynagrodzenie za usługi doradcze, księgowe, prawne, reklamowe i zarządcze kupowane od beneficjenta, a także różnicę między wartością rynkową a ceną w transakcjach z podmiotami powiązanymi. Popularny model, w którym właściciel fakturuje własną spółkę za doradztwo, w fundacji rodzinnej nie działa.
Ciekawszy jest obszar graniczny, w którym orzecznictwo zdążyło już wypracować rozróżnienia. Czynsz płacony fundatorowi za najem nieruchomości po cenach rynkowych nie jest ukrytym zyskiem, co Dyrektor KIS potwierdzał w interpretacjach z sierpnia 2023 r. Samochód fundacji używany przez członka zarządu wyłącznie do celów działalności również nie generuje podatku. Ten sam samochód wykorzystywany do transportu beneficjentów w ramach realizacji świadczeń statutowych już tak, co potwierdził WSA w Poznaniu w wyroku z 4 lipca 2024 r. (I SA/Po 66/24). Granica przebiega nie po rodzaju składnika majątku, tylko po tym, czyja potrzeba jest zaspokajana.
Drugim zagrożeniem jest stawka sankcyjna. Działalność gospodarcza wykraczająca poza katalog z art. 5 ustawy o fundacji rodzinnej jest opodatkowana 25% CIT. Fundacja może wynajmować posiadane nieruchomości, obracać papierami wartościowymi, przystępować do spółek, udzielać pożyczek beneficjentom i spółkom zależnym, prowadzić gospodarkę leśną. Nie może natomiast prowadzić zwykłej działalności handlowej czy usługowej. Kupowanie mieszkań pod remont i sprzedaż, prowadzenie sklepu, świadczenie usług na rzecz podmiotów trzecich: to obszary, w których łatwo przekroczyć granicę.
Jakie podatki poza CIT i PIT dotykają fundacji?
Danina solidarnościowa to obszar, w którym fundacja daje wymierną korzyść. Osoby fizyczne, których roczny dochód przekracza 1 000 000 zł, płacą dodatkowe 4% od nadwyżki, rozliczane w deklaracji DSF-1. Świadczenia wypłacane przez fundację rodzinną nie wchodzą do podstawy obliczenia daniny. Przy dochodzie 20 mln zł oznacza to oszczędność rzędu 760 000 zł rocznie w porównaniu z klasycznym wyjściem z zysku. Warto jednak wiedzieć, że właśnie ten element był przedmiotem projektowanych zmian i może nie przetrwać kolejnych nowelizacji.
VAT działa na zasadach ogólnych. Fundacja wynajmująca nieruchomości komercyjne jest czynnym podatnikiem, wystawia faktury i składa pliki JPK. Podatek od nieruchomości płaci jak każdy właściciel. Jeśli fundacja jest podatnikiem podatku od przychodów z budynków, rozlicza go standardowo.
Stan prawny w tym obszarze jest niestabilny i to trzeba uczciwie powiedzieć. W 2025 r. przygotowano nowelizację zaostrzającą zasady opodatkowania, między innymi wprowadzającą 19% CIT od zbycia składników majątku wniesionych do fundacji przed upływem 36 miesięcy. Ustawa nie weszła w życie z powodu weta prezydenta. W sierpniu 2026 r. opublikowano kolejny projekt zmian, przewidywanych od 2027 r., który na wrzesień 2026 r. nie jest obowiązującym prawem. Kto planuje fundację jako rozwiązanie na dwadzieścia lat, powinien uwzględnić w kalkulacji, że parametry podatkowe mogą się zmienić co najmniej raz.
Dla kogo fundacja rodzinna nie ma sensu?
Kilka sytuacji, w których cała konstrukcja jest po prostu nieopłacalna albo szkodliwa.
Majątek poniżej kilku milionów złotych. Koszty utrzymania fundacji, czyli obsługa księgowa, sprawozdawczość, audyt majątku co najmniej raz na cztery lata, doradztwo prawne przy każdej większej transakcji, to realnie kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie. Przy majątku rzędu dwóch milionów oszczędność podatkowa nie pokryje tego kosztu.
Zamiar bieżącej konsumpcji całego dochodu. Mechanizm odroczenia wymaga, żeby było co odraczać. Fundacja, która wypłaca wszystko na bieżąco, płaci 15% od każdej wypłaty i nie zyskuje nic na kumulacji.
Prowadzenie aktywnej działalności operacyjnej. Fundacja nie jest wehikułem do prowadzenia firmy. Jest wehikułem do posiadania firmy. Kto chce nadal handlować, produkować albo świadczyć usługi, potrzebuje spółki, a fundacja może być co najwyżej jej udziałowcem.
Konflikt w rodzinie. To najczęściej pomijany czynnik. Fundacja utrwala układ, który fundator zapisał w statucie. Jeśli między dziećmi jest spór, fundacja go nie rozwiąże, tylko zabetonuje i przeniesie na grunt sporów o interpretację postanowień statutowych. Sukcesja przez darowizny bywa wtedy prostsza, choć podatkowo mniej efektywna.
Potrzeba płynności. Majątek w fundacji nie jest majątkiem fundatora. Wyjęcie z niej pieniędzy na nagły wydatek osobisty wymaga uchwały, ma swoje konsekwencje podatkowe i nie może się odbyć w dowolnym momencie ani w dowolnej formie. Kto nie ma poza fundacją poduszki finansowej, będzie tego żałował.
Podsumowanie
Po zestawieniu wszystkich elementów obraz jest dość wyraźny. Fundacja rodzinna to narzędzie do akumulacji i przekazywania majątku, w którym podatek płaci się w momencie konsumpcji, a nie w momencie zarobienia. Efektywne 15% przy wypłatach dla najbliższej rodziny, zero podatku przy reinwestycji i wyłączenie z daniny solidarnościowej to przewagi, których nie da się odtworzyć w spółce.
Cena tych przewag jest jednak zapisana nie w przepisach podatkowych, tylko w tym, czego w ustawie o fundacji rodzinnej nie ma. Beneficjent nie istnieje w systemie ubezpieczeń społecznych. Kto zamierza żyć wyłącznie ze świadczeń, musi świadomie zdecydować, skąd weźmie ubezpieczenie zdrowotne i czy godzi się na zatrzymanie stażu emerytalnego. Wynagrodzenie z tytułu powołania do zarządu jest najtańszym sposobem załatania luki zdrowotnej, ale nie buduje emerytury. Umowa o pracę buduje jedno i drugie, kosztem pełnych składek.
Decyzja o założeniu fundacji powinna zapadać na podstawie policzonej symulacji na kilka lat do przodu, uwzględniającej wielkość majątku, planowany poziom wypłat i sytuację ubezpieczeniową każdej osoby, która ma z fundacji korzystać. Sama atrakcyjność stawki 15% niczego nie przesądza. Ten tekst nie zastępuje porady doradcy podatkowego ani prawnika, a przy strukturach majątkowych tej wielkości indywidualna analiza jest niezbędna.
Najczęściej zadawane pytania
Zebrałem tu krótkie odpowiedzi na kwestie, które wracają w rozmowach o fundacjach rodzinnych najczęściej. Każda z nich dotyczy szczegółu, który potrafi zaważyć na kalkulacji.
Czy fundacja rodzinna musi składać deklarację CIT, jeśli nie wypłacała świadczeń?
Tak. Fundacja składa zeznanie roczne CIT-8FR niezależnie od tego, czy w danym roku powstał podatek do zapłaty. Zwolnienie podmiotowe nie zwalnia ze sprawozdawczości. Fundacja prowadzi też pełne księgi rachunkowe i sporządza sprawozdanie finansowe.
Ile kosztuje założenie fundacji rodzinnej?
Sam akt założycielski u notariusza to koszt kilku tysięcy złotych, zależny od wartości funduszu założycielskiego. Do tego dochodzi obowiązkowy fundusz w wysokości minimum 100 000 zł oraz koszty doradztwa przy sporządzeniu statutu, które przy bardziej złożonych strukturach sięgają kilkudziesięciu tysięcy. Wpis do rejestru fundacji rodzinnych prowadzonego przez Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim podlega opłacie sądowej.
Czy beneficjent fundacji rodzinnej może pobierać zasiłek dla bezrobotnych?
Nie, jeśli otrzymuje świadczenia z fundacji. Status bezrobotnego wymaga braku dochodów przekraczających połowę minimalnego wynagrodzenia, a świadczenie z fundacji jest przychodem podatkowym. Sama rejestracja w urzędzie pracy nie daje zresztą prawa do zasiłku bez odpowiedniego okresu zatrudnienia w ostatnich 18 miesiącach.
Czy fundacja rodzinna może udzielić pożyczki beneficjentowi?
Tak, mieści się to w katalogu dozwolonej działalności z art. 5 ustawy. Trzeba jednak zadbać o rynkowe warunki i realny charakter pożyczki. Pożyczka udzielona bez oprocentowania albo bez zamiaru zwrotu zostanie zakwalifikowana jako ukryte świadczenie i objęta 15% CIT, a beneficjent może dodatkowo odpowiadać za nieujawniony przychód.
Jak długo trwa rejestracja fundacji rodzinnej?
Od złożenia wniosku do wpisu mija zwykle od kilku tygodni do kilku miesięcy, w zależności od obciążenia sądu i kompletności dokumentacji. Od momentu sporządzenia aktu założycielskiego do wpisu fundacja działa jako fundacja rodzinna w organizacji i może już w tym okresie nabywać prawa oraz zaciągać zobowiązania.
Czy można rozwiązać fundację rodzinną i odzyskać majątek?
Można, ale kosztuje to dokładnie tyle, ile wypłata świadczeń. Mienie wydawane w związku z rozwiązaniem fundacji podlega 15% CIT po stronie fundacji, a po stronie otrzymujących obowiązują te same stawki PIT co przy bieżących wypłatach. Dodatkowo podstawę liczy się od wartości rynkowej na dzień wydania, a nie od wartości historycznej, więc wzrost wartości nieruchomości czy udziałów zwiększa podatek.
Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Od 2012 roku zawodowo związany z dziennikarstwem obejmującym tematykę US, ZUS. Współpracowałem z największymi serwisami w naszym kraju, gdzie doskonaliłem swój kunszt zawodowy. Misją moich serwisów jest dostarczanie zrozumiałej wiedzy z zakresu podatków, działalności ZUS. Prywatnie miłośnik długich wędrówek górskich.








